piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 10



*Jess*

Trzy dni po wyjściu ze szpitala odbył się pogrzeb Damiana. Szczerze w ogóle nie chciałam tam iść z myślą , że to wszystko to moja wina , że Damian nie żyje bo zabił się z głupiej miłości , którą obdarzał moją osobę, a ja nie zwracałam na to najmniejszej uwagi . Na własnej skórze przekonałam się , że dla miłości idzie zrobić wszystko, właśnie wszystko ... Dziś jest najgorszy dzień od wydarzenia z kilku dni . Jak spojrzeć w oczy rodzicom Damiana ,  którzy na pewno  domyślili się , że chłopak wyłącznie zrobił to z miłości , z miłości bez wzajemności . Zadzwoniłam do rodziców wszystko im opowiadając ,a mama się martwi i powiedziała , że mamy przyjechać choć na 2 dni. Zgodziłam się i jutro mamy zaplanowany lot .
Pogrzeb został zaplanowany na godzinę 12 , z pomocą Lol wybrałam ubrania odpowiednie do dnia pochówku chłopaka. Włosy  lekko pofalowałam a na twarz nałożyłam odrobinę podkładu,  który pomoże zamaskować wory pod oczyma . Lola również ubrała się  skromnie.Chłopacy postanowili przyjść po pogrzebie jak każdy się rozejdzie by niepotrzebnie robić zamęt wokół ich osób.Wsiadłyśmy do auta, za kierownicą usiadła Lol.
Pod czas drogi panowała cisza, po 20 minutach byłyśmy na miejscu .
Dziewczyna zaparkowała i ruszyłyśmy w kierunku kapliczki .Weszłyśmy do środka i zobaczyłam otwartą trumnę.
Po moim ciele przeszedł nie przyjemny dreszcz, poczułam że moje ciało znacznie się ochładza ,a skóra zaczyna przybierać barwę zimną , Lol to zobaczyła i od razu wyciągnęła mnie na zewnątrz . Po chwili rozpoczął się pochówek  . Trumnę przyniosło 4 mężczyzn zajmujących się pogrzebami ...


***
Doszedł koniec pochówku . Podczas ceremonii łzy swobodnie kapały z moich mokrych powiek. Zostałyśmy koło grobu aby poczekać za chłopakami , którzy już nie długo powinni tu być .Nie obejrzałam się a koło mnie stali rodzice Damiana . Serce mi przyśpieszyło , czułam jak bym zapomniała jak się mówi.
-Witaj Jess, żebyś nie myślała że oskarżamy cię o śmieć Damiana. Przyszliśmy do ciebie przekazać ci list, który znaleźliśmy w jego rzeczach . Był zaadresowany do ciebie, więc proszę. - Przepraszamy ale już musimy jechać do rodziny . Do widzenia - to były ostatnie słowa rodziców Damiana. Odeszli zostawiając mnie z śnieżnobiałą kopertą  , a ja nic nie powiedziałam oprócz  do widzenia.
Przyjaciółka podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła . Cały zespół już był na cmentarzu podeszli do nas , a ja tylko ich wyminęłam i powiedziałam:
-Będę za wami czekać przy bramie -podniosłam kopertę na znak Loli że idę przeczytać co jest napisane na kartce papieru . Usiadłam na ławkę i zaczęłam czytać :



Droga Jess

"Gdy to czytasz to już pewnie nie ma mnie na tym świecie .
Dziękuję za te wspaniałe chwilę , które mi poświęciłaś.
Wiedz , że Cię kocham , i będę Cię kochać zawszę .
Przepraszam za wszystkie krzywdy jakie Ci wyrządziłem .
Mam nadzieję , że mi wybaczysz te wszystkie błędy wyrządzone przez ze mnie."

Damian 

Łza spłynęła mi po policzku wytarłam ją gdy usłyszałam kroki idących przyjaciół.
-Wszystko dobrze ? -usłyszałam troskliwy głos Niall'a 
- Tak , tak -wydusiłam chociaż mały uśmiech .-Dziękuje , że jesteście !- zrobiliśmy zborowego przytulasa .
-Wpadnijcie wieczorem bo trzeba jakoś ostatni dzień wykorzystać - powiedziała Lol
-Będziemy o 19 .To do zobaczenia - powiedział Lou i się pożegnaliśmy . Wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy .
Gdy dojechaliśmy do domu na nic nie miałam siły . Zdjęłam nie wygodne buty i udałam się do pokoju.




*Lola*

Pogrzeb Damiana był jednym z najgorszych przeżyć mojej przyjaciółki. Może i bardzo ją skrzywdził, ale jednak była z nim i to nie krótko. Był skurwielem owszem, jednak kochała go, a to co przeżyła parę dni temu z pewnością do końca życia zostanie w jej pamięci. Uważam, że nie powinna się obwiniać za jego śmierć. Był chory psychicznie. Martwię się o nią. Wiem, że trochę potrwa zanim dojdzie do siebie, ale boje się, że coś sobie zrobi. Staram się być cały czas przy niej, choć ma już chyba tego serdecznie dosyć. Do tego wszystkiego rodzice dowiedzieli się o całej sytuacji. Lecimy jutro do Polski i znowu dziewczyna będzie musiała wrócić do tych chwil i wszystko im opowiedzieć. Wiem, że będzie to dla niej bardzo trudne. Jeśli nasi starsi zobaczą w jakim stanie psychicznym jest Jess wyślą ją do psychologa i nie pozwolą nam wyjechać z powrotem do Londynu, a to tylko pogorszy sprawę. Do tego wszystkiego Harry jest tak wredny i nie ma w sobie odrobiny uczuć. Nie wiem, dlaczego taki jest. Myślałam, że pomiędzy nim, a moją przyjaciółką będzie coś więcej, jednak teraz zmieniłam zdanie. Stwierdziliśmy z Niallem i Lou, że musimy wybrać się na krótkie wakacje od problemów, ale to w swoim czasie. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby chłopaków z nami nie było. Znamy się tak krótko, a czuję że są dla mnie ważniejsi niż rodzina.

 -Jess chłopacy wpadną dzisiaj na kolację może pomożesz mi coś przygotować.? - uśmiechnęłam się do mojej przyjaciółki , która jak zwykle myślami była w innym świecie. Od paru dni nie poznawałam jej. Była ciągle smutna. Nie wychodziła z domu. Siedziała całe dnie i wgapiała się bezcelowo w jeden punkt.  Wiem jak bardzo cierpi, była świadkiem samobójstwa i to jeszcze swojej byłej miłości. To bardzo trudne, ale przecież nie może zamknąć się w sobie.
- Nie możesz sama czegoś zrobić? Nie mam ochoty.
- Kuźwa nie możesz cały czas siedzieć i ryczeć. Rozumiem, że jest ci bardzo ciężko, jednak pomyśl, że on wcale święty nie był i też nie raz cie skrzywdził, a to co się stało nie jest twoją winą! - wiem... nie powinnam na nią krzyczeć, jednak nie mogę patrzeć jak popada w depresję i załamuje się psychicznie.
- Daj mi spokój! - krzyknęła i pobiegła na górę mocno trzaskając drzwiami.
- Lol jesteś pusta. - powiedziałam sama do siebie i poszłam do kuchni. Pójdę z  nią później pogadać, muszę poczekać aż trochę się uspokoi.  Otworzyłam szafkę i wyciągnęłam dwie małe kapsułki na uspokojenie. Od tego zdarzenia ja też nie wytrzymuję psychicznie. No nic, muszę wziąć się za kolację.

Gdy wszystko już było przygotowane, postanowiłam pójść pogadać z Jess. Weszłam na górę i niepewnie zapukałam w drzwi.
- Proszę. - weszłam i zauważyłam, że blondynka pakuję walizkę.
- Jess chciałam cie przeprosić. Wiem, że nie powinnam, ale..
- Nie Lol. - przerwała mi. - Masz rację. Nie mogę się załamywać.



*Jess*

- Nie Lol , masz rację . Nie mogę się załamywać . Koniec tematu .  Ja cię przepraszam za mnie jak się zachowywałam .
-Wiesz ,że to nie twoja wina ja też nie potrzebie naciskałam na ciebie - powiedziała i mocno ją przytuliłam
-O której będzie ta hołota ? -zapytałam i oby dwie się zaśmiałyśmy .
-No za jakieś 10 minut
- To ja się tylko przebiorę i zejdę na dół - skierowałam słowa do przyjaciółki - Wiesz jak ja cię kocham ?
-Dobra dobra nie podlizuj się , nie no żartuję ja ciebie też dobra to ja lecę na dół - powiedziałam blondynka i zostawiła mnie samą w pokoju . Sama z siebie jestem dumna , że  się przełamałam .
Z szafy wyciągnęłam jakieś legginsy i luźną koszulkę . Włosy związałam szybko w koka gdy już z chodziłam po schodach . Równą trafiłam bo akurat do salonu wszedł cały band . Jednak kogoś mi brakowało.
- No hejj - rzuciłam się na chłopaków .
-A ci co ? - spytał zdziwiony Malik
-Zayn nie czepiaj się Jess odzyskała chęć do życia - powiedziała Lol walą ręką delikatnie chłopka w głowę .
-I taką chcę cię widzieć zawszę - odezwał się Liam , który chwycił mnie na ręce i zaczął kręcić wokół własnej osi .
- Liam przestań bo się na ciebie zrzygam - wydusiłam przez śmiech . on chyba się speszył i od razu odstawił mnie na ziemię .
-Ej a gdzie Harry? - spytałam jak usiedliśmy w salonie .
-Harry ? No wiesz jest sobie na randce z NOWĄ dziewczyną- odezwał się blondynek .
-Coo? -zdziwiłam się ,że się u nas nie zjawił
-Cały Hazza młody gówniarz - walnął Lou , a każdy zaczął się śmiać . Nie ukrywałam wkurzył mnie , że nawet nie raczył się z nami pożegnać przed jutrzejszym wylotem do Polski

*Lola*

Będzie mi ich brakowało przez te parę dni. Postanowiłam wyjść na papierosa.
Usiadłam na niskim murku i już po chwili dołączył do mnie blondasek.

- Wiesz Lol będzie mi was bardzo brakować.
- Uwielbiam cie i ogółem nie wiem co bym bez was zrobiła. - Przytuliłam go delikatnie, a po moim policzku spłynęła łza. Ostatnio chyba dość często się wzruszam, ale muszę przyznać, że Niall jest jedną z najbliższych mi osób zaraz po Jess. Przed nim mogę się otworzyć i wiem, że nikomu nie przekaże tego co mówię.  Jestem mu za to bardzo wdzięczna i nawet nie wie ile to dla mnie znaczy. - Dziękuję ci za wszystko naprawdę.
- Jeju słońce  tylko mi tu nie płacz. - w tej chwili przytulił mnie mocniej, a po chwili już śmialiśmy się jak obłąkani. Wróciliśmy do salonu. Wszyscy grali w butelkę, więc postanowiliśmy dołączyć. Jak to na chłopaków przystało pytali nas o różne intymne pytania, jak też o te związane z miłością. Postanowiliśmy, że zostaną u nas na noc, a rano odwiozą nas na lotnisko. Posiedzieliśmy do późna, po czym wszyscy zmęczeni odpłynęli w krainę Morfeusza...

Obudziłam się i moim oczom ukazał się śpiący na podłodze Malik z Horankiem. Hmmm.. ciekawe skąd oni tutaj. Wstałam po cichu i udałam się do łazienki. Ubrałam się i zeszłam na dół przygotować śniadanie. Kiedy wszytko było gotowe zobaczyłam głodomorka w drzwiach.
- Omm, co tak pachnie?
- Ciebie to zapach byle jakiego jedzenia by obudził żarłoku. - zaśmiałam się i poczochrałam włosy blondasa.
- Tak to ja się nie bawie! - chłopak podszedł do mnie i przerzucił mnie przez ramię.
- Niall puść mnie! - wydusiłam przez śmiech
- A co będę z tego miał. - chłopak rzucił mnie na sofę i usiadł na mnie okrakiem.
- Hmm no nie wiem dam ci śniadanie i nie umrzesz z głodu. Co ty na to? - uśmiechnęłam się szeroko, a w tym momencie do salonu wszedł zaspany Malik.  Po jego minie było widać,że był w lekkim szoku, ale przecież tylko się wygłupialiśmy. Niall zszedł ze mnie i usiadł na fotelu obok.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział oschle czarnowłosy i wyszedł.
- A jemu o co chodzi? - powiedział radosny Irlandczyk
- A bo ja wiem - wywróciłam oczyma i poszłam nakryć do stołu po czym zawołałam wszystkich na posiłek.
Chłopcy zeszli i zaczęli jeść, po chwili dołączyła również Jess. Zauważyłam, że mulat jest dość nie w humorze. Postanowiłam szybko posprzątać i zaraz musimy jechać.

Jechaliśmy w ciszy. Każdy zajęty był własnymi myślami. Zaczęłam obawiać się, że rodzice każą nam zostać przez tą sytuację w Polsce. Nie, nie, nie pozwolę na to. Nie jestem dzieckiem. Na lotnisku byliśmy tuż przed odprawą. Położyłyśmy walizki na taśmę i poszłyśmy pożegnać się z chłopakami. Po długich przytulasach podeszłam do Malika, który stał nieco z boku i zawzięcie z kimś smsował.

- Pa Zayn... - uścisnęłam chłopaka, który odwzajemnił mój uścisk i pocałował mnie w policzek.
- Przepraszam, po prostu będę za wami tęsknił.
- Tak wiem, ale przecież to tylko parę dni. - uśmiechnęłam się i ostatni raz dotknęłam jego rozpalonych ramion. Czuję coś do niego, nie ukrywam, jednak wiem jak to się skończy. Bardzo zależy mi na nim, ale nie chce psuć tego co jak na razie nas łączy. Mam wrażenie, że chciałby się mną tylko zabawić, a ja zapewne uległabym mu.
Obróciłam się i ostatni raz zobaczyłam przyjaciół, po czym ruszyłyśmy długim korytarzem w stronę samolotu. Zajęłyśmy wskazane miejsca i już po paru godzinach miałyśmy być w Polsce, gdzie zapewne będą czekać na nas rodzice.



*Zayn*

Dziewczyny poleciały. Czuję, że niedługo zmienią nastawienie do mnie i Harrego. Myślami jestem cały dzień gdzieś indziej...

Parę dni temu...

Postanowiłem, że wyskoczę dzisiaj z Harrym do jakiegoś klubu. Już od dłuższego czasu chcemy się rozerwać, jednak ciągłe kłopoty i problemy nie pozwalają nam na to. 
Około 22:30 złapaliśmy taksówkę i udaliśmy się do jednej z największych imprez na obrzeżach Londynu. Klub oświetlały kolorowe światła, a przed wejściem stało trzech umięśnionych mężczyzn, którzy sprawdzali czy przypadkiem jakieś małolaty nie chcą się wtopić w tłum. Z Harrym nie mieli problemu, ponieważ już niejednokrotnie tu byliśmy. Od razu poszliśmy do baru i zamówiliśmy po drinku, a Harry oczywiście już wyrywał panienki. Tańczyliśmy jak szaleni... tak tego nam było trzeba od dłuższego czasu. Nagle poczułem na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Zapach perfum, który unosił się w powietrzu był mi całkiem dobrze znany. Odwróciłem się i dostrzegłem Perrie wraz z koleżanką.
Miała dość długie brązowe włosy i duże oczy tego samego koloru. Na jej ramionach widniał tatuaż przedstawiający róże, podobnie na udzie jednak tam miała wytatuowaną kokardkę. Ubrana była w skąpą ciemną sukienkę i szpilki. Mojemu przyjacielowi chyba bardzo się spodobało, bo szczęka mu opadła, gdy ją ujrzał. Perrie przedstawiła nam swoją znajomą i po chwili bawiliśmy się wspólnie na parkiecie. Alkohol robił swoje, dziewczyny seksownie poruszały się w rytm muzyki, co wzbudziło zainteresowanie wśród niejednego chłopaka. Byłem zadowolony, że to właśnie my bawiliśmy się z nimi całą noc. W końcu zmęczeni stwierdziliśmy  że pora się zbierać. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do jednego z Landyjskich hoteli. Nie mieliśmy planów, żeby zaliczyć te dwie panienki. Po prostu chcieliśmy się dobrze zabawić, a Perrie to i tak moja była. Zarejestrowaliśmy się w recepcji i udaliśmy się do apartamentów. Różowo włosa poszła za mną, a Harry i Victoria zniknęli za drzwiami namiętnie się całując. Wiedziałem, że taki jest choć myślałem, że naprawdę będzie coś pomiędzy nim, a Jess. On jednak nie potrafi być lekceważony przez dziewczynę.
Chciałem położyć się spać, ale Perrie widocznie nie miała na to ochoty. Zaczęła mnie całować, nie chciałem tego jednak poniosłem się chwili. Powiedziałem jej tylko, że to nie ma sensu, bo między nami wszystko skończone. Dziewczyna nie zareagowała na moje słowa i zdjęła moją koszulkę. Po chwili leżeliśmy zupełnie nadzy na wielkim łóżku. 
- Wiem, że nadal mnie kochasz. - powiedziała dziewczyna po czym obróciła się na bok i udała, że śpi. Owszem bardzo mnie przyciągała, jednak nie chciałem do tego wracać. MY to skończona historia i nie ma sensu na nowo jej zaczynać...

 Tak przynajmniej sądziłem, jednak sytuacja  nieco inaczej się potoczyła i znów jesteśmy parą. Nie wie o tym jak na razie nikt poza Harrym i Victorią. Właśnie tych dwoje też chyba coś połączyło... nie wiem wprawdzie czy był to tylko seks czy coś więcej, jednak nie odstępują się na krok. Dlatego nie było go u dziewczyn. Wiedziałem o tym, ale nie mogłem nic powiedzieć, bo byłem jego przyjacielem. Mam nadzieje, że jakoś się to wszystko ułoży i nikt nie będzie miał nam za złe, że chcemy sobie ułożyć życie. a Jess i Lola... zaintrygowały mnie, ale są dość trudne do zdobycia, na co ja przynajmniej jestem za słaby...




.....................................................................................................................
No to macie kolejny rozdział. Mamy nadzieję, że się podoba. Zachęcam was naprawdę do komentowania 

1 KOMENTARZ = MOTYWACJA DLA NAS :) 

Nawet nie wiecie ile to dla nas znaczy. ♥
Pewnie zauważyliście nową postać ;)



Victoria Hudson 
18 lat
Brunetka o czekoladowych oczach i długich włosach. Uwielbia imprezy, alkohol.. i chłopców. Jest bardzo egoistyczną rozpuszczoną nastolatką... jednak bardzo potrafi namieszać w życiu innych ludzi, o czymś się w końcu przekonacie.

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 9

*Lola*

Policja stwierdziła, że Jess może po prostu uciekła! Pogięło ich czy jak ?! Niepoważni ludzie normalnie. I pomyśleć, że to wszystko przeze mnie. Musimy działać na własną rękę.
- Lol, masz może gdzieś adres tego psychola czy coś?
- Nie.. chociaż Jess pewnie ma go gdzieś zapisanego. Chodź poszukajmy. - wstałam i ruszyłam z Lou do pokoju moje przyjaciółki. Rzeczywiście był napisany dużymi literami w jej notatniku. Szybko wsiadłam do samochodu wraz z przyjacielem i ruszyliśmy.

Duży gmach, widać, że to on tu mieszka. Czerwona cegła, dziwie się, że ten budynek w ogóle tu jeszcze stoi. Był całkiem w rozsypce. Wysokie okna, niczym przestępca. Weszliśmy niepewnie do środka. Nie wiedzieliśmy czego możemy się tu spodziewać. Skierowaliśmy się do jego mieszkania, jednak było zamknięte.
- Lol może w piwnicy? - Dobrze, że jest tu ze mną Louis on kiedy trzeba zawsze myśli racjonalnie.

Zeszliśmy do pomieszczenia i od razu mój wzrok przykuła wisząca na ścianie czerwona kartka :



"Śmieszni jesteście, myślicie, że tu bym ją porwał ?!"

Z moich oczu mimowolnie popłynęły łzy. Co ten człowiek ma zamiar jeszcze jej zrobić. Dość przez niego przeszła. Teraz policja na pewno zajmie się tą sprawą. Dobrze, że mam tu chłopaków. Nie wiem co bym bez nich zrobiła.

Wróciliśmy z brunetem do domu i od razu wszyscy rzucili się na nas z pytaniami. Zauważyłam, że tylko Harry siedzi sam na tarasie i udaje, że buty są jego wymarzonym widokiem.
- Ej Hazza co jest? - spytałam cichym głosem. Dopiero teraz zauważyłam, że jego policzki są mokre od łez. A jednak zależy mu na mojej przyjaciółce. Tak sądziłam, ale nie chciałam pochopnie podejmować decyzji. - Słuchaj ty się mazgasz zamiast nam pomóc jej szukać. To moja przyjaciółka i porwał ją przeze mnie, bo nie było mnie przy niej. Rozumiesz! - mój ton mimowolnie się uniósł, a z moich oczy pociekły łzy. - Widzę, że zależy ci na niej, ale wiedz, że z Jess nigdy nic nie wiadomo. Nie rób sobie zbyt dużych nadziei. A teraz chodź. - Pociągnęłam loczka w stronę salonu gdzie siedziała reszta zespołu. 
- Lol mamy do ciebie propozycję. 
- Hmm ? Już się boję. 
- Może na czas kiedy Jess się nie znajdzie zamieszkasz z nami? No wiesz byłoby ci raźniej i zawsze bezpieczniej. - Szczerze zdziwiła mnie propozycja mulata, ale jednocześnie czułam, że ktoś się o mnie martwi. 
- W sumie czemu nie. - delikatnie się uśmiechnęłam i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i myślałam co się teraz dzieje z Jess... mam nadzieje, że jest cała i zdrowa. Zabiję tego skurwysyna własnymi rękoma jeśli  chociażby ją tknie.


*Damian*

Nie chcę zrobić jej krzywdy . Wiem jestem totalnym kretynem nie mogę się pogodzić z tym , że już nie jesteśmy razem . Wszystko spierdoliłem .. na dodatek ją porwałem . Marzyłem tylko o tym aby ją zobaczyć ale nie wiedziałem co ja robię , byłem pod wpływem koki .. Zaczłem brać od przeprowadzenia się do Londynu dzięki magicznemu proszku mogłem mieć wszystko w dupie zaliczałem co imprezę jakoś panienkę tylko po to aby o zapomnieć o Jess.....


*Jess*

-Damian co ty cholery odpierdalasz ? Najpierw mi grozisz potem porywasz , a teraz mnie rozwiązujesz z tych wszystkich sznurów ?! O co ci kurwa chodzi? Co ja ci zrobiłam ?- zaczełam się na niego drzeć jak pojebana ,ale nie wiem o co mu chodzi
-Robię to bo cię kocham ! Zrozum to ! Jedynym moim życiem jest teraz koka , imprezy i bzykanie się z jakimiś laskami zahaczonymi w klubie , a robię to by tylko o tobie zapomnieć .

-Jak ty w ogóle możesz tak mówić ? Pierdolisz się na boki aby zapomnieć o mnie . Zajebisty pomysł na twoje życie .. - poczułam się bez silna rozbeczałam się jak dziecko .
-To co ty chcesz ze mną zrobić co ? Zgwałcić , zabić ? Na co mam się szykować? - wydarłam się jak najgłośniej mogłam. Nastała krępująca cisza nikt się nie odzywał . Damian stał od mnie jakieś 6 metrów i w dłoni trzymał pistolet . Pistolet ?!
-No dalej oddaj strzał i po sprawie i tak już za dużo cierpiałam -gorzkie łzy zaczęły spływać mi po policzku .
Nic nie odpowiedział ,spuściłam wzrok  w dół a łzy lały się ciurkiem . Cisza, cisza ,nadal cisza....
Po kilku minutach uniosłam głowę ku górze i chciałam coś powiedzieć gdy usłyszałam tylko ciche
-Przepraszam......-zamarłam Damian trzymała broń przy głowie nie zdążyłam nic powiedzieć gdy po pomieszczeniu rozniósł się głośny huk..

Zobaczyłam upadającego chłopka w prost na podłogę ,a z jego dłoni wypadł pistolet ....
-Boże dlaczego Damian ! Damian ! - krzyczałam w niebo głosy -Damian !!! powtarzałam w kółko trzęsąc  delikatnie ciałem chłopaka . Na nic zostałam świadkiem samobójstwa i to jeszcze z mojej winy !
-Matko to moja wina -upadałam bezradnie na kolana przed chłopakiem zaczęłam wyć , wyć z myślą , że nie mogę nic zrobić . Klęczę przed martwym ciałem , nic nie mogąc zrobić , nawet nie wiem gdzie jestem .. Wstałam jak opętana szukając jakiejś komórki zbiegłam na dół na stoliku leżał aparat wykręciłam szybko numer na pogotowie , od kluczyłam dom i wyszłam zobaczyć  jaka to ulica . Kompletnie jeszcze gubię się z tym Londynem .
-Halloo?! Proszę przyjechać na Abby Road 34d  . Mój chłopak znaczy po..pełni..ł sa..mobój..stwo - wymamrotałam z resztami sił
-Dobrze będziemy za 10 minut proszę się nie ruszać z miejsca- usłyszałam głos w słuchawce ,a moje powieki robiły się co raz cięższe , nogi odmawiały posłuszeństwa , poczułam, że robię się bez silna .
Całe życie przeleciało mi przed oczami .. w głowie tylko słyszałam słowo Damiana "przepraszam " ...


***


Znalazłam odrobinę siły aby otworzyć oczy .. Szło mi to kiepsko , nic nie mogłam dostrzec przez mgłę w moich tęczówkach . Usłyszałam szmery dochodzące wokół mnie . Pomrugałam kilka razy  i mogłam już dostrzec bardzo jasne światło padające na moją twarz . Poczułam ciepłą dłoń , która spoczywała w uścisku na mojej ręce . Jeszcze raz wytężyłam wzrok patrząc co dzieję się dookoła...
Ujrzałam jakieś postaci , rozpoznałam ich , byli to moi najbliżsi czyli Lola i chłopacy. . 
Gdy ich zobaczyłam na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .Chcą się podnieść zakręciło mi się gwałtownie w głowie i  upadłam z powrotem ta poduszkę 
-Jess dzięki bogu , że żyjesz , Leż musisz teraz odpoczywać - usłyszałam roztrzęsiony głos przyjaciółki ..
-W ogóle jak ja się tu znalazłam ? Co się stało ?- powiedziałam prawie co szeptem nie mogłam z siebie wydusić nawet o ton głośniej słów , które wypowiadałam 
-Dostaliśmy telefon z policji , że ciebie znaleźli nie przytomną w domu Damiana - odezwał się Liam , który nie mógł usiedzieć z nerwów . Po chwili wszystko sobie przypomniałam co się stało w tamtym czasie .
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach , które z sekundy na sekundę robiły się coraz bardziej mokre ..
-Wszystko będzie już dobrze nie martw się -  dłoń Lol jeszcze mocniej zacisnęła się na mojej ręce .

Dlaczego akurat ja to wszystko muszę przychodzić w tym pierdolonym życiu ? 
Dlaczego akurat mnie dosięgnął ten najgorszy okres sprawdzenia dojrzałości ?
Dlaczego musiałam być tą osobą ..........


___________________________________________________
Macie trochę krótki, ale jest :))
Komentujcie! Nawet nie wiecie ile to dla nas znaczy :D ♥♥♥

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 8

*Perspektywa Lol*

Jess podobno zasnęła razem z Harrym. Dobrze, że przy niej jest. Że też ten idiota musiał się dowiedzieć, że jesteśmy w Londynie. Skąd w ogóle miał nasz adres? Opowiedziałam Louisowi całą historie z Damianem... Obiecał, że nam pomogą w razie potrzeby. Widziałam jak Zayn cały czas nam się przygląda, ale nie miałam ochoty na rozmowę z nim. Ignorowałam go cały wieczór. Wyszłam na zewnątrz, żeby zapalić. Usiadłam na murku i patrzyłam bezcelowo w gwiazdy. Po jakimś czasie z moich rozmyślań wyrwał mnie Malik, który siedział tuż obok mnie...

- Lol co ci jest... dlaczego mnie unikasz? - jego oczy były przepełnione smutkiem.
- Nic mi nie jest. Zostaw mnie! - ból wypełniał moje serce. Po co robił mi nadzieje, skoro był z inną. - odwróciłam głowę, żeby go nie widzieć.
- Lola do jasnej cholery o co ci chodzi ! Co ja zrobiłem? - jego ton momentalnie zmienił się w krzyk.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?! - przełknęłam głośno ślinę. - Najpierw robisz mi nadzieje, śpisz ze mną w jednym łóżku, a następny raz widzę cie z twoją dziewczyną. Wybacz, ale ja wole być fair do innych i do siebie. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać możesz sobie iść?
- Nie mogę... wtedy z Perrie. Musiałem z nią pogadać i powiedzieć, że nie kocham jej i nie chce z nią dalej być, bo... kocham kogoś innego...  - W tej chwili Malik zbliżył się do mnie i już dzieliły nas milimetry.  Mulat lekko musnął moje wargi. Widać, że nie był pewien mojej reakcji, ale ja nie chciałam tego przerywać. Odwzajemniłam jego gest i po chwili czułam jak nasze języki walczyły o dominację. Oderwaliśmy się od siebie i patrzyliśmy w swoje oczy.
- Przepraszam... - wydukałam po chwili ciszy.
- Nie masz za co. Wiem jak to mogło wyglądać, ale nie jestem taki jak myślisz.
Prawda jest taka, że nie wiem jaki on jest i  czy jestem gotowa, aby być z Malikiem. Po pierwsze znam go od paru dni, a po drugie jest gwiazdą. Nie zniosłabym obraźliwych komentarzy pod moim adresem. Zobaczymy jak wszystko dalej się potoczy. Teraz najważniejsza jest Jess i to, żeby ten palant nic jej nie zrobił. Może przesadzam, ale znam tego typa jest strasznie agresywny i jeśli ustali sobie cel musi go zdobyć, a jego celem jest Jess... tak przynajmniej sądzę..




*Oczami Harrego*


-Gdy się obudzisz będę tóż obok..... To były ostatnie moje słowa ,które dziewczyna usłyszała bo zasnęła.

 Tak bardzo mi jest jej żal , że musi przez takie coś przechodzić . Dwa dni w Londynie i już jej grożą.
Mam ochotę zabić tego skurwysyna co ją dręczy...
To było straszne widząc ją płaczącą, bezbronną ,nie mogącą nic zrobić . Znamy je od przyjścia na przesłuchanie ,od razu nam się spodobały.
Przeprowadziły się do Londynu było widać , że ich marzenie się w końcu spełniają mimo nie wygrania tego głupiego konkursu ,ale gdyby nie on nie poznaliśmy by tych walniętych pozytywnie dziewczyn.
A gdy teraz siedzę na dywaniku koło jej czuję się za nią odpowiedzialny .
Chcę jej pomóc i chłopaki też , mam tylko nadzieję , że nie zepsuję początku nowej przyjaźni jakimiś zalotami do Jess.
W końcu to ja Harry Styles znany w rozkochywaniu miliony nastolatek swoim głupimi tekstami..
Nie mogę tego zawalić , a wiem , że nie będzie łatwo bo Jess ma twardy charakter i zdaję sobie z tego świadomość , że nie pozwala sobą pomiatać ...
Myślałem tak dłuższy czas aż w końcu zasnąłem ......



*Perspektywa Jess*

Przebudziły mnie ciepłe promienie słoneczne padające mi na twarz .
Przeciągnęłam się i wstałam do pozycji siedzącej , zobaczyłam Harrego śpiącego na dywanie z głową na skraju łóżka.
-Tak jak powiedział został tu ze mną - pomyślałam w myślach i gdy przypomniałam sobie wczorajszą akcję słona łza z płynęła mi po policzku .
-Jess bierz się w garść nie przejmuj się tym gnojem - po przemyśleniu tego starłam łzy z policzka i po cichu ruszyłam w kierunku łazienki
tak aby nie obudzić Harrego . Zdjęłam ubrania z wczoraj i postanowiłam wziąć prysznic .
Chłodne krople wody obijały moje ciało robiąc przy tym małe dreszcze. Pod nosem zaczęłam nucić "Summer Love"- tych pięciu wariatów .
Po 20 minutach wyszłam z kabiny i ubrałam się w cichy , które kupiłam wczoraj podczas wypadu na miasto.

Włosy wysuszyłam i związałam w wysokiego niedbałego koka na czubku głowy .
Umyłam zęby , zrobiłam delikatny makijaż i próbując nie budząc chłopaka chciałam wejść do pokoju .
Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam Hazze siedzącego na łóżku.
-Pięknie śpiewasz- skierował do mnie z tym jego uśmieszkiem  .. Znowu to robi..
-Pewnie temu się obudziłeś nie potrzebnie wyłam pod nosem - powiedziałam ,a  chłopak zaczął iść w moją stronę ..
-Chodźmy zobaczyć na dół co tam u Lol- powiedziałam gdy chłopak stał już z pół metra od mnie .
Ruszyliśmy na dół a w salonie zobaczyłam Lolę i.. chłopaków ? Zdziwiłam się widząc resztę chłopaków.
-A wy co ?
- Jess chłopaki spali u nas ponieważ było już późno i nie potrzebnie byśmy się martwiły o nich .
-No było ciężko spać z Niallem mówiącym przez sen o jedzeniu no ale co się nie robi dla przyjaciół- powiedział Louis podchodzący do mnie i przytulając mnie mocno.
-Dziękuje wam ,że jesteście chodź tak krótko się wszyscy znamy a już was pokochałam - powiedziałam z łzami w oczach
-Dla was wszystko byśmy zrobili - podszedł do mnie Zayn i dał buziak w policzek . Zobaczyłam jak Lola siedzi i się patrzy na mnie z wzrokiem zabójcy.
-Dobra ,dobra idź do Loli bo za chwilę mnie zabiję -skierowałam słowa  do mulata, a moja przyjaciółka wybuchnęła śmiechem. -Uuuuuuu....
-Wy wiecie wszystko o nas więc może coś powiecie nam  o was?- zapytał Liam
-No to tak już wiecie ja się nazywamy i gdzie mieszkamy.......



* Lola *


Spędziliśmy popołudnie z chłopakami. Uwielbiam ich towarzystwo. Bez nich w naszym domu jest jakoś dziwnie, cicho i pusto chodź byli tu tylko krótką chwilę. Jess siedzi u siebie w pokoju, więc postanowiłam przejść się chwilę po okolicy. Założyłam ciepłą bluzę, trampki, czapkę i wyszłam.  Do moich uszu dobiegała spokojna muzyka, którą  uwielbiałam słuchać. Od czasu kiedy skończyłyśmy szkołę tyle się wydarzyło. Nie wiem co tak naprawdę będzie dalej, jednak muszę trochę pomyśleć i zastanowić się nad wszystkim zanim coś zrobię. Nie chce znów popełnić błędu. Tak, chciałabym być perfekcjonistką, jednak nigdy mi się to nie uda, ponieważ nigdy nie odmawiam i łatwo się przyzwyczajam do rzeczy czy ludzi. Byłam niedaleko pobliskiej rzeczki.  Lubiłam cichy szum wody.
Usiadłam na jednym z kamieni i wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów. Zapaliłam szluga i  powoli czułam jak dym wypełnia moje płuca. Nikotyna choć na chwilę pozwalała mi zapomnieć o życiu, problemach..  Może się wydawać, że jai Jess mamy wszystko jednak tak nie jest. Wiele brakuje nam do doskonałości, a nasza przeszłość nie jest idealna. Gdy miałam 16 lat dowiedziałam się, że mój ojciec tak naprawdę nim nie jest. Może wydawać to się śmieszne jednak nie dla mnie. Dla mnie to wielki cios, który z trudem pokonuję każdego dnia. Dowiedziałam się o tym przez przypadek podsłuchując kłótnię rodziców. Nigdy do końca nie wybaczę im tego i z pewnością o tym nie zapomnę. Nadal nie chcą mi powiedzieć kto jest moim biologicznym ojcem, bo twierdzą, że do niczego nie jest mi to potrzebne. Wtedy zaczęłam palić i nie tylko... to pomagało uciec od rzeczywistości chodź na chwilę. Gdyby nie Jess już dawno byłabym na odwyku lub bóg wie gdzie. Kocham ją najbardziej na świecie za to, że wtedy była przy mnie. Pewnie myśli, że ja już o tym zapomniałam... czegoś takiego nie można wymazać z pamięci. Codziennie udaje, że wszystko jest w porządku, jednak niszczę się od środka. Dlaczego teraz o tym myślę? Nie mam pojęcia, jednak w takich chwilach wiem, że moja przyjaciółka jest dla mnie najważniejszą osobą pod słońcem. Nigdy nie przeżyłabym, gdyby coś się jej stało.

W końcu wstałam z kamienia i ruszyłam w kierunku domu. Dochodziła północ. Moje rozmyślania dość sporo czasu mi zajęły. Gdy byłam na ścieżce prowadzącej do drzwi naszego domu, bardzo się zdenerwowałam gdyż  były one szeroko otwarte. Weszłam niepewnie do środka. Wszystko wyglądało w jak najlepszym porządku. Poszłam sprawdzić czy Jess już śpi. Zapukałam do jej pokoju jednak nie odpowiadała, nacisnęłam klamkę i moim oczom ukazał się straszny syf. Mojej przyjaciółki nie było. Przeszukałam cały dom. Nigdzie jej nie znalazłam. Szybko zadzwoniłam do Louisa, obawiając się najgorszego...

- Lou proszę cie, przyjedźcie jak najszybciej. Jess gdzieś zniknęła! - mówiłam przyjacielowi przez łzy, który chyba myślał, że sobie żartuję, bo najpierw wybuchnął śmiechem. Po chwili jednak zorientował się, że mówię poważnie.
- Daj nam 5 minut! - rozłączył się.
Co jeśli ten psychopata ją porwał. Nie, nie, nie! Że też musiałam iść na ten cholerny spacer. Jeśli jej coś się stanie nie wybaczę sobie tego! Po prostu sobie tego nie wybaczę!

Po 5 minutach drzwi się otworzyły i wbiegło całe One Direction. Opowiedziałam im wszystko po czym zsunęłam się po ścianie i zaczęłam głośno płakać. Już za dużo tego wszystkiego.
- To wszystko moja wina! Po co wyszłam z tego domu! - krzyczałam. Nie mogłam pohamować moich emocji.
- Lol to nie jest twoja wina. Uspokój się. - mówił spokojnym głosem Lou, tuląc mnie mocno do siebie. - Chyba powinniśmy zgłosić zaginięcie lub porwanie. - wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Liam chwycił za telefon i wyszedł z pomieszczenia. Po chwili brunet wrócił i oznajmił, że zaraz powinna przyjechać policja.


 
* Jess*

Dziewczyna najwyraźniej  myślała , że ja już sapałam a ja nadal myślałam o tych groźbach od Damiana .

Wszystko zaczęło się na jednej z imprez gdzie zostałam królową imprezy a on królem ..
Zawsze będę pamiętać ten moment gdy wchodzi po schodach małej sceny w klubie . Ten uśmiech , jego czułe słowa ,i  ten taniec wygranych. Od razu utonęłam w tych oczach . Dlaczego już nie jesteśmy razem .?
Był jednym wielkim skurwielem . Impreza u jednej dziewczyny z klasy . Wszystko było super gdy nie weszłam do łazienki i wtedy można było tylko słyszeć ciche jęki. Tak pierdolił się z inną na boku , bo ja mu się nie dałam . A z resztą to ja dziwka , że mam dawać dupy ?
Nie byłam jeszcze na to gotowa , a on nie mógł najwyraźniej tego zrozumieć ..
Nienawidzę go od tam tego dnia kochałam go ale nie dałam się .., nie wybaczyłam mu , nie dostał od mnie tej drugiej szansy ..  Od tamtej pory nachodził mnie w szkole mówiąc mi , że mnie kocha , że był pijany , bla bla bla....  Nie ze mną takie gierki miałam go głęboko...
Niby miałam to gdzieś ale nie mogłam o tym zapomnieć .
Swoją tęsknotę , rozpacz próbowałam tego nie pokazywać innym , ulgę dawały mi rany na rękach pojawiające się przez około miesiąca . Z dnia na dzień kolejna rana dawała mi odrobinę ulgi, zapomnienia o calutkim życiu ..
To było chore bo sama nie tolerowałam samo okaleczania ,a głupia z miłości to tylko dawało mi życie.
Ale nie przeszłam sama tych trudnych chwil zawsze koło mnie była Lola , dzięki której zaczęłam normalnie funkcjonować ...

Wracając do teraźniejszości usłyszałam zamykające się drzwi od domu na pewno była to Lola więc w ogóle się nie ruszyłam z łóżka . Po chwili drzwi się otworzyły i zobaczyłam tego dupka z uśmieszkiem na twarzy .

Zerwałam się z łóżka i stojąc z dużą odległością od drzwi zaczęłam krzyczeć ...
-Co ty tu kurwa robisz ?
-No jak widać przyszedłem po Ciebie Skarbie - powiedział tym swoim wesołym tonem
- Nie masz prawa tak do mnie mówić wypierdalaj ! - nie panowałam nad emocjami ale powiedziałam , że będę twarda , podeszłam do chłopaka popychając go a on tylko zaczął się śmiać .
-Nie ze mną te numery Kochanie , nigdzie nie idę bez ciebie - podszedł do mnie i zaczął mnie całować .
-Zostaw mnie kurwa odpierdol się od mojego życia - wymierzyłam cios w twarz chłopaka , a on chwyciła mnie za rękę i mocno wykręcił .. Z bólu zaczęły spływać łzy bez radości nic nie mogłam zrobić .
Szarpałam się z nim aż w pewnym momencie poczułam jak oberwałam w tył głowy z jakiegoś ciężkiego przedmiotu . Upadłam i więcej już nie pamiętam ..

-Aaa , kurwa gdzie ja jestem - syknęłam gdy się przebudziłam nie mogłam się ruszyć gdy czułam że coś uciska mnie w rękach i nogach . Byłam przywiązana do krzesła , ból był okropny ,głowa bolała z każdą sekundą jeszcze bardziej , a gdy przyszły mi myśli że to już może być koniec , koniec widzenia tych śmiejących się twarz chłopców i Loli , nie znamy ich długo a już ich kocham , kocham jak przyjaciół .

Łzy zaczęły spływać po policzku , nie miałam już na nic siły czułam , dlaczego akurat ja ? Dlaczego akurat mnie musiało to spotkać w życiu ?
-Nie płacz jesteś ze mną , jesteś tylko moja , na zawsze ...- poczułam oddech Damiana na moim karku .
Na samą myśl tylko mi przychodziło jedno do głowy ... że już nie ma żadnego ratunku .
 Modliłam się tylko o to aby Lola nie oskarżała siebie za to co się teraz może stać ...



________________________________________________________________________________


Dziękujemy za liczbę wyświetleń i obserwujących ^^




niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 7



*Perspektywa Lol*


Obudziłam się i zobaczyłam Malika obok siebie... Nie sądziłam, że będzie przy mnie całą noc. Skąd w ogóle znalazłam się chyba w jego sypialni, skoro zasnęłam w salonie. Hmm ... bardzo ciekawe to wszystko. Wstałam i wyślizgnęłam się z pod kołdry, tak aby nie obudzić mulata.

- Już nie śpisz?
- Hmm.. nie ale ty powinieneś. - uśmiechnęłam się delikatnie i poszłam w stronę łazienki. Ubrałam się w ciuchy,które wzięłam z krzesła Malika i odświeżyłam, po czym wróciłam do pokoju. Chłopak stał na balkonie.
- Ale słodko wyglądasz w moich ciuchach . - Podeszłam do niego. Palił szluga... wyglądał świetnie. Wzięłam od niego papierosa i zaciągnęłam się.
- Palisz? Nie powinnaś.
- Ty też. Chciałam ci podziękować, za wczoraj i w ogóle za wszystko.
- Nie ma sprawy. Nie zostawiam przyjaciół w potrzebie. - Przyjaciół? Przecież on prawie mnie nie znał. Spotkałam go jakiś 3 raz w życiu? A on nazywa mnie swoją przyjaciółką. Cieszyłam się z tego powodu. Nie ukrywam. Rozmawialiśmy jescze chwile i zeszliśmy na dół, gdzie siedziała już reszta chłopaków.
- Hmm.. nie wiecie gdzie Jess?
- Jeszcze śpij. Nie martw się. - powiedział opiekuńczo Louis, który akurat wychodził z domu.
- Lola! Umiesz gotować?
- Boże człowieku stoję obok ! - zaśmiałam się. Ten żarłok poprostu przechodził samego siebie.
- A umiem - powiedziałam dumnie i usiadłam na kanapie.
- A może zrobiłabyś coś dobrego?
- Hmm nie chce mi się za bardzoo... noo, ale może - chciałam go jescze trochę pomęczyć, ale już miał minę smutnego pieska. Ruszyłam w stronę kuchni i wzięłam się za smażenie naleśników.




*Perspektywa Jess*


Poczułam ciepło drugiego ciała. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ,że jestem w objęciach nikogo innego jak Harrego ! Matko nigdy się ode mnie nie odczepi  czemu mu tak zależy.?  Wiem dziwna jestem , że właśnie leże  w jednym łóżku z Harrym Syles'em -idolem nastolatek i także moim , no ale bez przesady .

Energicznie wstałam do pozycji siedzącej budząc przy tym Styles'a .
-O wstałaś już -powiedział z bananem na twarzy.
-No wiesz jak widać , nie za wygodnie czasem miałeś ? A w ogóle co ja tu robię ? - zapytałam spokojnie co musiałam przyznać było dziwne .
- Zasnęłaś w salonie i postanowiłem cię zanieść no i jak chciałem ciebie położyć do łóżka to się we mnie wtuliłaś i kazałaś mi zostać z tobą - powiedział śmiejąc się zadziorczo .
 Serio ?! Ja tak zrobiłam ? Japierdziele ale wstyd . Na jego słowa lekko się zarumieniłam i bez słowa wstałam i wyszłam z pokoju kierując się do kuchni , gdzie można było słyszeć śmiechy i rozmowy .

-O wstałaś jak tam noc z MOIM Harrym .? - powiedział Lou udając obrażonego .

- Hahaha ale śmieszne . No ej przepraszam Marcheweczko - dałam mu buziaka w policzek .
- Następnym razem będę z tobą spała -dodałam
-Ajj no dobra za fajna jesteś abym miał focha . A z Panem Styles'em porozmawiam sobie później ! - powiedział w miarę głośno aby idący w stronę stołu loczek usłyszał te słowa. Każdy tylko zaczął się śmiać.
- A ty nie jesz .? - spytał w moim kierunku Niall.
- Nie ,nie jestem głodna chcesz to zjedz za mnie.- moje myśli błądziły wszędzie nawet nie chciało mi się jeść
-Serio ? Dzięki po co by miało by się zmarnować .- chłopak chwycił za talerz z naleśnikami i zaczął je jeść .
-Niall serio jesteś głupi ? Jak ty się zachowujesz przy naszych nowych przyjaciółkach ? - powiedział ostro Dad zespołu - Liam a każdy się zaśmiał .
-Dajcie spokój niech słońce je - przytuliłam go i dałam buziak w policzek
-Nie przejmuj się -powiedziałam Głodomorkowi na ucho.
-Trzeba by się zbierać do domu - powiedziała szczęśliwa Lola - To pewnie przez Malika
-No to ja was odwiozę - pawie co wykrzyknął Zayn .
-A ja pojadę z wami! - wywalił nagle Hazza , a ja delikatnie uderzyłam głową o stół ...



*Perspektywa Lol*


Wsiedliśmy do samochodu i po niespełna pół godzinie byliśmy pod naszym domem.

- To tu mieszkacie? - spytał z niedowierzaniem loczek
- Tak, a co chcesz wpaść?
- No pewnie! Ale nie dzisiaj, bo mamy trochę pracy. - pożegnałyśmy się z chłopakami i poszłyśmy już w stronę domu. Nie wiem, dlaczego ale wciąż stałam przed drzwiami, kiedy chciałam wejść do środka usłyszałam głos mulata...
- Lool! Zaczekaj! - biegł w moją stronę. - Daj mi chociaż swój numer telefonu!
- No jasne chwila. - wymieniliśmy się telefonami. Zayn dał mi soczystego buziaka w policzek i odszedł.. Boże święty co się ze mną dzieje! Robię sobie głupie nadzieje, a przecież on jest z Perrie... hmm w sumie to był nie wiem czy nadal jest, co mi tam.
- Ulalala..
- Ymm, a tobie co się stało? - haha wiedziałam o co jej chodzi. Wyczuwała, że coś się kroi...
- A ten buziak to co niby miał znaczyć?  - zrobiła groźną minę, co było zupełnie w jej stylu.
- Buziak jak buziak moja wariatko! Dalej przebierzmy się i chodźmy w końcu zwiedzić nasz Londyn.

Ubrałam jakieś wygodne ubrania i już po chwili byłyśmy na przystanku.
Zaczęłyśmy od London Eye. Jeju jak tam świetnie! Doskonałe miejsce na
popołudniową zabawę.
- Chodźmy może się czegoś napić niedaleko  Big Ben'a słyszałam, że jest świetna restauracja.
- No to chodźmy. - Te wszystkie zatłoczone ulice, i ludzie żyjący w ciągłym biegu nie pozwalają, aby swobodnie się poruszać. Nie rozumiem jak można tak żyć. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Był już wieczór, więc latarnie uliczne doskonale rozświetlały drogę.
- London po zmroku niesamowite co? - moja przyjaciółka była tak niezwykle rozmarzona, że ahh..- Piękny.. nigdy nie sądziłam, że naprawdę tu będziemy i do tego poznamy naszych idoli od takiej strony, wiesz o czym mówię..
- A no właśnie jeśli mówimy już o idolach! Czy to nie Zayn tam siedzi? - Zaczęłam nerwowo rozglądać się po pomieszczeniu. Tak, to on... siedzi z Perrie i o czymś rozmawiają...
- Tak, to on... - mój humor momentalnie uległ zmianie, ale nie chciałam, żeby Jess się czegoś domyśliła. Mówiłyśmy sobie o wszystkim, ale nie chciałam psuć tego dnia. Gdy ich zobaczyłam, siedzących naprzeciwko siebie poczułam ból... przecież jeszcze dziś rano leżałam z nim w jednym łóżku... Dałam sobie nadzieje jak zwykle.. Wypiłyśmy zamówione przez nas shake i wróciłyśmy do domu. Udałam się do salonu, a Jess postanowiła pójść sprawdzić pocztę...


*Perspektywa Jess*


Małym kluczykiem otworzyłam skrzynkę. Nic w niej nie znalazłam tylko jakieś ulotki i ....  jakąś kartkę.....Domyśliłam się od razu kto to napisał jeszcze po polsku....To był Damian ..

Nie jesteśmy już razem jakieś 4 miesiące ponieważ on wyprowadził się do Londynu i nasz 'związek' nie miał najmniejszego sensu. Na kartce napisane było:



"Dziwka w Londynie,o jak miło! .
Nie długo się zobaczymy Skarbie ."

Misiek :*

Gdy to przeczytałam nie mogłam powstrzymać łez ..Chwyciłam za kartkę i szybko wbiegłam do salonu.
Lola podeszła do mnie mocno przytuliła i wyciągnęła mi papier z ręki ..
-A niech to szlakkk.. spokojnie Jess, spokojnie .. ,zadzwonię na policje 
-Nieee proszęę , po...co ma..ją dowiedzieć się o wsz..ystkim rodz..ice -powiedziałam ledwo przez łzy .
-Kurwa nikogo w tym Londynie nie znamy dlaczego ! Czekaj chłopaki ! - blondynka chwyciła za telefon i zadzwoniła do Zayna. Widać ,że nie była zadowolona dzwonić akurat do niego ale nie miałyśmy nikogo innego numeru .. Zawsze nie pomyślimy ..
-Hallo ? Zayn ? Część tu Lola możecie przyjechać do nas jest sprawa- mówiła do iPhona głaszcząc mnie po głowie a ja wylewałam z siebie kałuże łez.
-Cześć ! Co się stało ?
-Napiszę ci w sms-ie bądźcie jak najszybciej 
-Okej już jedziemy - rozłączył się . Lola po chwili wystukała coś na telefonie i odłożyła urządzenie.
Siedziałam na kanapie w salonie szlochając co chwilę ,a blondynka powtarzała że wszystko się ułoży.
 10 minut później usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe przez , które wbiegł roztrzęsiony Harry ,a  za nim reszta zespołu . Chłopak podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił ,a ja zaczęłam jeszcze bardziej beczeć mocząc przy tym koszulkę chłopaka .
-Zabiję tego gnoja - mówił szeptem całując mnie przy tym w głowę . Ja tylko wtuliłam się w tors chłopaka i płakałam ,przy nim czułam się tak bezpiecznie . Poczułam jak chłopak podnosi mnie i wchodzi po schodach.
-Który pokój ?
-Druu.gi po prawej - powiedział resztkami sił. Po chwili poczułam jak delikatnie położył mnie na łóżku .
-Odpocznij jutro coś wymyślimy -powiedział takim troskliwym głosem .
-Harry poczekaj - uniosłam się gwałtownie . Chłopak cofnął się i usiadł na łóżku .
-Przepraszam ,przepraszam za to jak chamsko się zachowywałam . Prze..
-Już wszystko jest dobrze - chłopak przewał mi i jeszcze raz mocno mnie tuląc.
-Dziękuje ,dziękuje ,że jesteś - wtuliłam się jeszcze bardziej . 
-Mam proźbe  możesz ze mną zostać ? 
- Jasne , idź spać .Gdy się obudzisz będę tóż obok. 
Usłyszałam ostatnie słowo i zasnęłam ....

________________________________________________________

No to wesołych wam ! Smacznego jajka i mokrego dyngusa no i oczywiście spotkania z tymi 5 idiotami ♥♥♥ :)

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 6

*Perspektywa Lol*

Hmm... Jess coś długo nie wraca. Pewnie spotkała jakiegoś kolesia, który wpadł jej w oko, albo coś w tym stylu. No nic potańczę sama.

Weszłam na parkiet i od razu dostrzegłam bruneta o zniewalających oczach...tak to znowu on. Jakże dziwny jest los, że zawsze spotykam właśnie jego. Podeszłam bliżej żeby lepiej się mu przyjrzeć, jednak chyba za blisko, ponieważ mulat odwrócił się w moją stronę. Chyba mnie poznał. Nie proszę chciałam uniknąć kolejnego spotkania z nim. Nie chciałam się w nim zakochać...

- Lol co ty tu robisz? W Londynie? - Bad Boy przybliżył się do mnie jeszcze bardziej tak, że teraz doskonale widziałam jego białą koszulkę doskonale opinającą jego umięśniony brzuch. Do tego czarne rurki i czerwone nike. Jak zwykle wyglądał nieziemsko. - Nie Lol nie myśl o nim to zwykła gwiazda!

 - Ymm...no nie wiem mieszkam ? - chciałam go wyminąć, ale zatarasował mi drogę. - Mulat zaśmiał się tylko. Dlaczego aż tak bardzo irytowało mnie jego zachowanie...

Nie chciałam, więcej natknąć się na niego. Chciałam, żeby zobaczył, że wcale mnie nie interesuje. Zaczęłam tańczyć z zupełnie przypadkowym chłopakiem, który też był bardzo przystojny.. i dobrze. Widziałam Malika, który bacznie się nam przyglądał. Czego on w ogóle ode mnie chciał. Głupia gwiazda myśli, że może mieć wszystko! Mam tego dosyć wychodzę...

Na śmierć zapomniałam o Jess . Co się z nią stało .?

*Perspektywa Jess *


"Poznam te loki na końcu świata ..."  Stałam oszołomiona i z kilku metrów obserwowałam przeciąg akcji..

Harry ,który z kąt z nie owo się wziął przygniatał ciałem tego zboczeńca , a ten wymachiwał rękoma we wszystkie strony. Lokowaty w pewnej chwili uderzył z pięści w twarz mężczyzny . Ten tylko upadł na ziemię i  po czterech uciekł.
Zielono oko chłopak  zaczął iść w kierunku mnie.
-Jess to ty ? Nic ci nie jest ?  -zaczął wypytywać się stojąc już koło mnie .
-Tak to ja , spoko nic mi nie jest .-powiedziałam obojętnie.
-To dobrze już się bałem że ci coś ten palant zrobił , a tak w ogóle co ty tu robisz .? W Londynie?
-Niee serio wszystko ok, mieszkam tu od dzisiaj z Lolą ,przepraszam ale muszę iść bo Lola się pewnie martwi . Dzięki za ratunek -rzuciłam gdy już odchodziłam , gdy nagle poczułam uścisk na nadgarstku .

-Co jeszcze chcesz .?  Jeszcze raz dzięki za ratunek - próbowałam wyślizgnąć się i wejść do klubu gdy zaczął mówić:

-Mam pytanie czy mogła byś mi dać swój numer tak w razie czego jak by cię jeszcze raz napadli -zaśmiał się  po cichu
-Co ty wogóle myślisz ?! Myślisz ,że jesteś sławny i możesz się mylić nie jestem tak głupia i łatwa.


*Perspektywa Loli*


Wybiegłam z klubu. Cały Londyn oblewał deszcz, a moje oczy mimowolnie wypełniły łzy. Kocham go... tak cholernie go kocham, ale wiem czym to i tak się skończy. Szłam szybko przed siebie... nagle usłyszałam głośne krzyki. Jakaś grupka kolesi zbliżała się do mnie. Zaczęłam iść szybciej,lecz poczułam tylko ucisk nadgarstka. Było ich trzech.
- Puść mnie! - krzyknęłam i kopnęłam jednego z nich. Na co tylko się zaśmiał.
- Co tak piękna dziewczyna robi o tej porze zupełnie sama?
- Puść mnie rozumiesz! - próbowałam się wyrwać jednak na marne. Facet rzucił mnie o drzewo i zaczął rozbierać... krzyczałam jednak to nic nie dawało. Nikogo nie było... Tych dwoje trzymali mnie, a on... płakałam, krzyczałam... dlaczego nikt nie może mi pomóc! Wiedziałam do czego zmierza ten zboczeniec..
- Dalej zerżnij ją ostro! - śmiali się... to była najgorsza chwila mojego życia..
Zaczął mnie całować i rozbierać... jednak po chwili poszedł sobie jakby nigdy nic. Nic mi nie zrobił. Byłam niemiernie szczęśliwa, jednak leżałam na ziemi moje ubranie było całe poszarpane brudne od błota. Zobaczyłam postać kierującą się w moją stronę..

- Boże Lola co się stało? - to Malik. Skąd on się tu wziął .. dlaczego teraz

- Zayn...on chciał mnie zgwałcić - chciałam powiedzieć coś jeszcze jednak mój płacz mi przerwał... czułam, tylko obrzydzenie.. obrzydzenie do mężczyzn.. życia i siebie. Malik przytulił mnie mocno. Nie wiem, dlaczego ale wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy.
- Chodź zabiorę cie stąd. Nie mogę cie zostawić w takim stanie. Dalej chodź. - Mulat chwycił mnie pod rękę.. nie miałam siły  chociażby iść. Bałam się.. bałam się, że znów ich spotkam. Wsiadłam do samochodu i znów po moim policzku zaczęły spływać słone łzy.



*Perspektywa Jess*


Obróciłam się na pięcie i już miałam wejść do klubu gdy usłyszałam głos Styles's.

-Nie bądź taka pewna nie odpuszczę sobie będę na Ciebie czekać.
  Łoł zadziwiły mnie te słowa dobra nie mam czasu się rozczulać muszę poszukać Lolę. Weszłam do środka szukałam dziewczyny , wypytywałam się ludzi czy jej nie widzieli . Ktoś powiedział że już wyszła. No nic to dzwonie po taksówkę i jadę do domu. Po 10 minutach pojazd przyjechał wsiadłam , podałam adres i samochód ruszył. Po drodze postanowiłam zadzwonić do Lol czy wszystko ok. Wybrałam numer , pierwszy sygnał, drugi ,trzeci aż ktoś odebrał.
-Lola gdzie jesteś ? A w ogóle kto ty ? -spytałam się gdy usłyszałam jakiegoś chłopaka.
-Jess tu Zayn Malik ,Lola jest u nas w domu , ktoś ją usiłować zgwałcić znalazłem ją i teraz jest u nas wszystko jest dobrze.
-Boże!! Co się stało ! To moja wina ! Boże dlaczego ?!-zaczęłam krzyczeć i płakać równocześnie .
-Spokojnie , to nie jest twoja wina . Nasz adres too..
- Wiem gdzie mieszkacie jestem blisko za 15 minut będę . -powiedziałam i szybko się rozłączyłam aby powiedzieć kierowcy , że zawracamy . Powiedziałam adres i taksówkarz zawrócił jadąc na podaną ulice.
Z kąd znam adres .? Jestem Directioners więc jak mogłam by nie wiedzieć gdzie mieszkają .
Dobra ale teraz to nie jest najważniejsze . Z niecierpliwością chciałam już objąć Lole , pomóc jej.
Po 15 minutach byłam na miejscu zapłaciłam i wybiegłam z auta łamiąc przy tym obcas .
-Szlak ..-powiedziałam do siebie ściągając buty . Nie czekając aż ktoś otworzy weszłam do środka bez pukania . Usłyszałam cichy płacz i od razu pokierowałam się w kierunku salonu zastałam tam całe
 One Direction i Lolę. Oni akurat byli jak najmniej istotni , w tej chwili liczyła się tylko Lola .
Dziewczyna siedziała na kanapie  przykryta kocem przy czym przytulał ja Zayn .
Jak ją zobaczyłam od razu podeszłam mocno ją przytuliłam .
-Lola słońce wszystko będzie dobrze zobaczysz -szeptałam do roztrzęsionej dziewczyny bujając ją delikatnie .- Wszystko się ułoży - powiedziałam i pojedyncze łzy zaczęły spływać mi po policzku ...

*Perspektywa Loli*


Siedziałam u chłopaków w domu. Hmmm kurcze niesamowite... nie mogłam sie otrząsnąć, ale wkurzało mnie już ich zachowanie zachowywali się jakbym była dzieckiem. Malik nie odstępował mnie na krok. Szczerze mówiąc podobało mi się to...

- Dobra dziewczyny późno już, więc nie macie wyjścia i musicie zostać u nas. - powiedział Harry z tym swoim uwodzicielskim uśmieszkiem.
- Nie ma mowy! - Jess od razu wstała i krzyknęła do Stylesa.
- Jess daj spokój...- Liam przejął inicjatywę. Moja przyjaciółka ustąpiła, a ja marzyłam tylko żeby sie położyć.
- Chodź Lol zaprowadzę cie do łazienki.
- Dobrze. - odpowiedziałam i poszłam za Malikiem na górę. Otworzył drzwi i powiedział, żebym jeszcze chwile poczekała. Po paru minutach wrócił z dużą koszulką i krótkimi szortami. Byłam pewna, że to jego... ten zapach poznałabym wszędzie. Wzięłam prysznic, zmyłam ten cały wstrętny zapach ... Poczułam wielką ulgę... Wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę salonu, z którego dochodziły głośne śmiechy. No tak urządzili sobie noc horrorów z alkoholem..ojj nie ładnie. Usiadłam pomiędzy Zayn'em, a Niallem.
- Ejj podziel się. - wskazałam na żelki żarłoka.
- Mmm.. noo nie wiem - zaśmiał się, a ja w tym czasie wyrwałam mu paczkę z rąk.
- Noo ejjj ! Zoostaw mi trochę! - wszyscy zaczęliśmy sie śmiać z widoku złego, głodnego Irlandczyka, a ja poczułam sie troche senna...

_________________________________________________________________


No to mamy kolejny rozdział :))

Mamy nadzieje, że w miare się wam spodoba <3
Zachęcam was do komentowania, jest nam bardzo miło wiedzieć czy wam się podoba i co byście chciały dalej :)) !! ♥♥♥ *.*

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 5

Lot minął bez żadnych komplikacji .Po 3 godzinach  pilot ogłosi że lądujemy za 10 minut.


*Perspektywa Lol*


Jess tak słodko spała że żal jej budzić ale no nie mam innego wyjścia.


-Skarbie wstawaj za chwilę ląduje - powiedziałam dość głośno przy czym jednym ruchem wyjęłam jej słuchawki z uszu ,z których można było usłyszeć "They Don't Know Abou Us" -One Direction .

Ona ich tak strasznie kocha aaaa... Nie Lol ogarnij się było minęło ! -powiedział sama do siebie.
-Jess budź się za chwile lądujemy - powiedziałam do BFF ,dziewczyna nie chętnie otworzyła oczy ale od razu się szeroko uśmiechnęła .To zapewne tak na nią działa że jest w Londynie - metropolii swoich marzeń.
I po chwili wylądowałyśmy Boże nie mogę uwierzyć że jesteśmy na miejscu .
Wyszłyśmy z samolotu , odebrałyśmy nasze bagaże no i próbowałyśmy ruszyć złapać jakąś taksówkę.
To był zły pomysł dziewczyny ciągnące po 4 walizki to dziwny widok.

-Lola ja tu zostanę z naszymi walizkami a ty idź złap jakaś taksówkę.

-No okejj -ruszyłam w stronę wyjścia zauważyłam od razu jakaś taksówkę i kierowca wrócił ze mną do Jess, pomógł wziąć walizki. Podałyśmy mu adres i ruszyłyśmy do nowego domu.
Dałam taksówkarzowi należną sumę i nie mogłam uwierzyć gdy zobaczyłam ten dom to miejsce... chciałam się upewnić czy to na pewno tu.





Boże skąd rodzice w ogóle wzięli ten dom! Wbiegłyśmy szybko do środka... wielki salon, kuchnia.. niesamowite. W końcu znalazłam drzwi, na których widniał napis "LOLA".






* Perspektywa Jess*

Kocham naszych rodziców! Kocham ich ! Weszłam do mojego pokoju.





 -Jeju jak tu pięknie. - powiedziałam sama do siebie.
Czas sie rozpakować, a wieczorem koniecznie jakiś wypad do klubu.

Po jakiś 5 godzinach w końcu skończyłyśmy...ufff. Wezmę prysznic i powiem Lol o moich planach na wieczór.


- Lol mam propozycje.

- No dajesz dajesz. - moja przyjaciół ka była bardzo zajęta patrzeniem w  ekran laptopa, więc nie wiem czy mnie w ogóle słuchała.
- Idziemy dzisiaj do klubu? - cisza. - Lol czy ty mnie słuchasz?
- Jess czy ty to widzisz te gwiazdki ...znowu same skandale, nie mam pojęcia jak mogłam ich lubić! Muzykę mają spoko, ale zachowują się jak rozpieszczone dzieci.
- Wiem, ale spokojnie. Ubierz się zamów taksówkę.

- Dzisiaj wyądamy wyjątkowo zniewalająco! - krzyknęła Lol schodząc ze schodów.

- Masz zbyt wysokie mniemanie o sobie skarbie.
- O nas, o NAS

 Strój dla mnie:





 I dla Lol:








Poszłyśmy do taksówki, która czekała już od paru minut i ruszyłyśmy w stronę jednego z najlepszych klubów w Londynie.


*Perspektywa Loli*


Głośna muzyka, alkohol, zapach nikotyny, pary całujące się po kątach... co jak co, ale mi to nie przeszkadzało. Lubiłam taki klimat. Jess jak zwykle już na początku zniknęła z mojego wzroku. Ruszyłam, więc do baru i zamówiłam drinka, potem kolejnego. Byłam lekko wstawiona, ale postanowiłam ruszyć na parkiet wraz z przyjaciół ką, która od razu była przy mnie. Nasze ruchy były bardzo seksowne. Niejeden koleś kręcił się koło nas, ale my chciałyśmy się tylko dobrze bawić.


Jess była wkurzona zachowaniem tych kolesi, nienawidziła jak ktoś był nachalny .

Wkurzyła się do tego stopnia że chwyciła za drinka , którego trzymałam w ręce i wylała zawartość naczynia na kolesia , który się do niej przystawia . Zaśmiała mu się prosto w twarz i ruszyłyśmy w kierunku baru. 
-Noo to było niezłe .
-Oj no należało mu się i tyle idę na chwile przed klub się przewietrzyć za chwile wracam -powiedziała moja współlokatorka .
Ja tylko pokiwałam głową na tak i widziałam cień dziewczyny udających się do drzwi wyjśćowych ....

*Perspektywa Jess* 


Nareszcie na powietrzu ! W lokum strasznie duszno i tłocznie . Oparłam się o ścianę klubu i zaczęłam wdychać świeże  powietrze . Zamyśliłam się na chwilę i zamknęłam oczy. Gdy już wracałam na ziemie z moich przemyśleń poczułam, że stoi ktoś naprzeciwko. Był to ten facet którego obalałam drinkiem .

Przez chwilę miałam go w dupie, ale zaczął się do mnie zbliżać .. bliżej .. co raz bliżej .. aż jego ręce powędrowały na moje usta, które przydusił abym nic nie mogła powiedzieć, a druga ręka zaczął wślizgać się pod moja spódniczkę. 
Próbowałam krzyczeć ale nie mogłam bo przymknął mi mocno buzię . Zaczęłam się szarpać, ale to na nic . 
Nie miałam aż  takiej siły jak ten zbok ..
Już myślałam, że nic nie zrobię, gdy znikąd pojawił się jakiś chłopak . Nie mogłam dostrzec jego twarzy bo miał na głowie kaptur. Nieznajomy chwycił mężczyznę i przydusi mocno do ściany.
Debil z klubu zaczął się szarpać z chłopakiem i wtedy mojego wybawcy zsunął się kaptur z głowy.
 Chłopak stał tyłem do mnie, ale nawet na końcu świata poznałabym te loki....





_________________________________________________



I. Chcemy przeprosić za to , że tak długo nic nie dodawałyśmy <wybaczcie nam > :)
II. Dziękujemy za liczbę wyświetleń i komentarze on dają nam chęć do pisania <3
III. Kolejny rozdział będzie dłuższy :D

środa, 13 marca 2013

Rozdział 4

* Perspektywa Jess *

Stałyśmy wraz z resztą uczestników na wielkim holu. Wkońcu przyszła kobieta, średniego wieku ...


- Tak, więc mieliśmy spore wątpliwości co do tego, kto powinien wygrać. Wzięliśmy pod uwagę zaangażowanie, oczywiście głos, rytmikę i inne bardzo ważne rzeczy. Decyzją jurorów i moją, zwycięzcą jest...


W tym momencie moje oczy się zeszkliły, spojrzałam  na Lolę, której pojedyncza łza spłynęła po policzku. Tyle pracy włożyłyśmy w ten występ... To było nasze marzenie i krok od jego spełnienia. Ukradkiem widziałam jak chłopcy wyszli z jakiegoś pomieszczenia. Patrzyli na nas jakby z żalem ? Hmm całkiem możliwe, ale nie chciałam wtedy nawet się nad tym zastanawiać. Pociągnęłam Lolę i wyszłyśmy przed gmach budynku.


- Jess... - ciągnęła przez łzy - dlaczego? dlaczego nam się nie udało!? Przecież twój głos był niesamowity... byłyśmy tak blisko od spełnienia marzeń i nagle wszystko prysło...

- Lol uspokój się. Widocznie byli lepsi od nas. Spróbujemy następnym razem. Niech wiedzą co stracili . Jestem Directioners ale teraz mam już to w dupie.- przytuliłam moją przyjaciółką i ruszyłyśmy w stronę przystanku.
Po co w ogóle gapiłam się  w tego Harry'ego  jak w jakiś obraz ? No po co !?  Uwielbiam go za to kim jest i jaki jest, ale ma też wady .. Tą jego  wadą jest bawienie się dziewczynami ,te go po prostu nie mogę znieść nienawidzę takich chłopaków, myślą tak jak Styles , że mogą mieć każdą....


* Perspektywa Harrego *


Bardzo chciałem, żeby te dziewczyny wygrały. Były bardzo sympatyczne, a do tego naprawdę miały talent. Jednak reszta twierdziła inaczej. Chciałem z nimi jeszcze porozmawiać, ale już poszły. Nie mogłem zapomnieć o tej słodkiej blondynce, o jej uśmiechu... Mam nadzieje, że będę miał jeszcze szansę ją spotkać.


*Perspektywa Lol*


Dobra koniec! Co ja będę się rozmazywać jak jakiś mazgaj . Moje życie jest cudowne i nawet bez głupiego koncertu. Wsiadłyśmy do autobusu, kupiłyśmy bilety, zajęłyśmy wolne miejsca i autobus ruszył.

-Lol nie przejmuj się wspaniale grasz na gitarze i tego ci nikt nie zabierze -odezwała się przyjaciółka
-A koncert ! to było nasze marzenie !-wydusiłam z krzykiem
-Kit z koncertem , Lol telefon ci dzwoni -powiedziała a ja wyciągnęłam z kieszeni komórkę i okazało się że  dzwoni moja mama.
-No hallo córciu ! Co się dzieje dlaczego płaczesz .... naprawdę mi przykro ale mamy dla was prezent lepszy niż ten koncert jak będziecie na miejscu przyjdź z Jess do naszego domu .
-No dobrze , będziemy za jakieś 10 minut . Paaa -rozłączyłam się i opowiedziałam wszystko Jess.
Reszta drogi minęła w ciszy. Ciekawe co też wymyślili.


- Jess chodź do mnie moi rodzice mają chyba jakąś niespodziankę do nas.

- Uuu ciekawe co.
Weszłyśmy do salonu, tam siedzieli moi rodzice wraz z rodzicami Jess.
- Dziewczynki usiądźcie.. tak, więc jesteście już pełnoletnie,  więc chyba czas żebyście się usamodzielniły. Wszyscy razem podjęliśmy decyzję, o której zawsze marzyłyście. Proszę - mama podała mi małe pudełeczko. Otworzyłam je i ujrzałam 2 bilety do .. Londynu?!
- Ale mamo jak wyjazd do Londynu może pomóc nam się usamodzielnić?
- Z racji, że skończyłyście szkołę kupiliśmy wam mieszkanie... w Londynie!
- Żee coo ! O mój boże jak się cieszę! - Jess była bardzo szczęśliwa...
- Czyli chcecie się nas po prostu pozbyć ? - chciałam udać obrażoną i poważną, ale już po chwili wybuchłam śmiechem i wraz z moją BFF zaczęłyśmy skakać z radości. Jednak ten dzień nie jest tak straszny jak 10 minut temu. Teraz wiedziałam, że marzenia mogą się spełnić. Bilety były zarezerwowane na lot już  jurto o 15.  Nie miałyśmy zbyt wiele czasu, ale przecież musimy zabrać tylko ubrania i potrzebne rzeczy. Mieszkanie miało być w dość spokojnej części Londynu. Oddzielone od gwaru miasta. Uwielbiam naszych rodziców!

* Perspektywa Jess *


.Moje marzenie się spełniło . Przeprowadzam się do Londynu i to z najlepszą przyjaciółką ! Czego chcieć więcej ? To najlepszy dzień w moim życiu ! A już myślałam, że wszystkie plany pójdą na marne. Teraz nam tylko zastało pakownie . Boże ile tych rzeczy ja muszę zabrać.

-Dobrze no to może moi drodzy rodzice udamy się do domu bo trzeba się pakować.
-No chodźmy bo już późno się robi- powiedziała rodzicielka , -To jutro się spotkamy przed wyjazdem na lotnisko . Dobrej nocy wszystkim , miłego pakowania Lol.
-No przyda się ciociu ,cześć wuja ,Pa Jess jak tego bądź pod telefonem . Lol powiedziała wuju i ciociu bo my wszyscy jesteśmy jak duża rodzina. Pożegnałam się i razem z rodzicami ruszyliśmy w stronę domu przede mną masa cichów i wiele dupereli. No to zaczynam wywaliłam całą garderobę i wszystko do walizek. Nawet  nie wiedziałam że mam tyle rzeczy . Po 3 godzinnym pakowaniu wybiła 12 w nocy.
Ale sama się nie dziwię że aż tak długo jak ledwo co się zapakowałam w 4 walizki !

Rano...



* Perspektywa Loli*

Obudziły mnie promienie słońce przedzierające się przez rolety. Wstałam i nie mogłam uwierzyć że już za pare godzin moje życie zmieni się o 180 stopni. Poszłam się ogarnąć i ubrać.

- Hmmm co by tu włożyć ładnego, ale wygodnego. - myślałam i otworzyłam jedna z wielkich walizek uszykowanych już do wyjazdu. - To może być!







Ubrana już pobiegłam szybko do Jess żeby ją obudzić.

Oczywiście jak myślałam. Ten śpioch jeszcze smacznie chrapał. Koniec dobregoo!

- Lool pogięło cie kto cię wogóle tutaj wpuścił! - krzyczała kiedy szklanka z zimną wodą wylądowała na jej ciele.

- Też cie kocham słońce! No dalej ubieraj się bo już po 12.
- No dobra poczekaj  i pójdziemy do miasta.
- Okeeej .

* Perspektywa Jess *

Kurcze mogę ją zabić. Nienormalny człowiek! No nic muszę się osuszyć i ubrać.
Ubrałam się w to :





Związałam włosy w niedbałego koka, lekki makijaż i byłam gotowa.
- No Lol idziemy ? 
- No pewnie. - wyszłyśmy i pobiegłyśmy za nadjeżdżającym właśnie autobusem. 
Szybko przeszłyśmy wszystkie sklepy i kupiłyśmy jeszcze potrzebne rzeczy na podróż. Po udanych zakupach pojechałyśmy do domów. Mój tata wraz z tatą Loli mieli zawieść nas na lotnisko. Była już prawie 13, więc zjadłam obiad i poszłam po moją przyjaciółkę. 
- No Lol dalej jedziemy!
- Coo? ?No już chwila.

Jakie to słodkie widząc całą rodzinkę płaczącą i żegnającą się z nami. Ohh.. Smutno mi, że będę z dala od rodziny, ale no takie są uroki życia. Coś za coś no nie? Na szczęście będę miała moją BFF przy sobie.. całe szczęście, bo nie wiem co bym bez niej zrobiła. Wysłuchiwałyśmy jeszcze kazań naszych rodzicielek, które i tak będą dzwonić i sprawdzać czy z nami w porządku po sto razy dziennie.   Hmm co my właściwie mamy zamiar tam robić. Napewno znajdziemy prace i zapiszemy się do dobrej szkoły muzycznej. Może  Royal College of Music ? Trzeba będzie nad tym pomyśleć. 


- No dziewczynki jesteśmy !

- Ojj tato nie ciesz się tak jeszcze za nami zatęsknisz!
- Już tęsknie nawet nie wiecie jak. Dalej pomożemy wam z walizkami i chodźmy.

Ruszyliśmy na odprawę...a już po chwli byłyśmy w samolocie. Włożyłam słuchawki do uszu i jedyne co pamiętam to widok naszego miasta cały w kroplach deszczu, bo już po chwili byłam w krainie Morfeusza...






______________________________________________________________

No to 4 rozdział. Mamy nadzieję, że sie podoba :)
Jest nam bardzo miło czytać wasze komentarze i mamy nadzieję, że pojawi się ich z czasem więceej <33 Taakie tam moje marzenie :))
Kochamy waas ♥♥♥ !